Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
001 Rodzina
Księga:
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
0

O mnie:

Dodaj do Ulubionych

Jesteś 940 na tym blogu.

Archiwum
2008
Kwiecień


Ulubieni:


Credits:
Powered by: blog4u

001 Rodzina

Witam.
Jest to mój pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni blog.
Miłej lektury.

***

Największą chyba tragedią, poza poważną chorobą, jest utrata naturalnego oparcia u najbliższych w rodzinie. Niejedna osoba w starszym i młodszym wieku wspomina chwile grozy, kiedy wydawało się, że została nagle sama. Nie wiedziała, co ma dalej zrobić.
Chciałabym, abyśmy przez moment wrócili myślami do chwili, kiedy byliśmy dziećmi i życie wydawało nam się wielką niewiadomą. Jak wtedy myśleliśmy o naszym przyszłym życiu, partnerze, z którym spędzimy wiele wspólnych lat? Jakie mieliśmy marzenia?
Nadeszła wielka chwila i nareszcie stoimy na ślubnym kobiercu. Marzenia i niepokój, co przyniesie los? A jeśli będą dzieci, jak je wychowam, czy będą miały lepsze i łatwiejsze życie? 
Jakąż szczęśliwą chwilą są narodziny potomka. Każdy dopatruje się jakichś cech zewnętrznych odpowiadających danemu członkowi rodziny. Nos mamy, usta taty, uśmiech cioci Jadzi, oczy świętej pamięci dziadka Feliksa. Co z niego wyrośnie, jak będzie sobie radził w życiu? No a potem ciężka codzienna praca: karmienie, przewijanie, kolki, kupki, kaszle, przeziębienia, rozbite kolana, pomazane ściany, nocne czuwanie itd.
W pewnym momencie może okazać się, że nasze dziecko nie jest takie, jakie sobie wymarzyliśmy. Pojawiają się kłopoty, przestajemy być autorytetem, brak nam cierpliwości. Czasami stopniowo: rok po roku zostają wdrukowywane, sprzeczne z ogólnymi zasadami postępowania, normy zachowań. Dziecko przyjmuje je jako coś oczywistego i niezmienialnego. Ileż potem trudu i cierpliwości trzeba włożyć, aby cokolwiek udało się zmienić. Na dziecko zaczynamy patrzeć jak na kogoś obcego, nie przystającego do naszej rodziny, wzorców zachowań. Zaczyna być stawiana poprzeczka wymagań, a gdy nasze oczekiwania nie są spełnione, pojawia się kij i marchewka. Potem coraz więcej kija, a mniej nagród.
Padają słowa, a słowa ranią, zostawiają w głowach dzieci pewien schemat: jestem nieudacznik, nic nie umiem, nic nie potrafię, jestem fajtłapą, w życiu nic nie osiągnę. Następuje pogodzenie z losem i przyjęcie zapatrywań tych, co to mówią i wejście do tego schematu. Czasami pojawi się bunt, ale zazwyczaj zostaje brutalnie stłumiony karami, fizyczną przemocą. Potem już tylko iść po najmniejszej linii oporu, byle się nie wychylać, nie drażnić nikogo.
A gniew i frustracja rośnie i rośnie. Wzbiera stopniowo, jak rzeka, by w końcu przerwać tamę. Albo staje się to łagodnie, albo gwałtownie. Zacząć się może niewinnie, czyli bez żadnych konsekwencji ze strony szkoły: uderzenie kolegi w twarz, złośliwy figiel nauczycielowi - pojawia się satysfakcja, ulga i o dziwo: akceptacja grupy. Akceptacja ma podłoże wynikające ze strachu i z zazdrości. Sam tego nie zrobię, ale Jasiowi wystarczy powiedzieć i już on zrobi taką zadymę, że aż miło popatrzeć. Wtedy, po takich sukcesach u grupy, żaden ,,autorytet” zbudowany w domu nie jest w stanie być atrakcyjniejszy, aniżeli ten grupy. Dziecko żyje w dwóch światach: szkolnym i domowym, choć zaczynają się one coraz bardziej przenikać i w końcu dochodzi do konfrontacji. Kończy się ona najczęściej biciem, awanturą, rękoczynami, ucieczką z domu, próbami załagodzenia napięcia poprzez używki - narkotyki. Teraz jest już równia pochyła, dziecko stacza się w dół, żadne z rodziców nie będzie miało chwili otrzeźwienia, za wszystko obwinią dziecko, bo przecież oni się starali, rozmawiali, ukazywali właściwy model życia, reagowali na wszelkie próby zbaczania z drogi cnoty, a on okazał się takim niewdzięcznikiem, oszukiwał tyle czasu. Niech sam bierze odpowiedzialność za swoje czyny. Linia podziału zaczyna gwałtownie się rozszerzać, obie strony zamykają się na siebie, obwiniają, zaczynają nienawidzić. Nie ma już rodziny, nie ma żadnych więzów: jesteśmy my i on, a jego imię powinno zostać wymazane i zapomniane.
Taka często jest polska rodzina.


Głosuj (0)

moje-wlasne-zycie 27/04/2008 18:19:02 [Powrót] Komentuj



Life is life... mówi się trudno i żyje się dalej, ale to czym będziemy zależy od nas, w małej części od rodziców wiem bo sama  ,,nie pasuje" do własnej rodziny i znam więcej takich przypadków... z podwórka ,ze szkoły i z głupich ,psychologicznych terapii i wszyscy stoją przed wyborem: ,,Być taki jak moi rodzice czy wybrać własną drogę (być może lepszą)"Warto się zastanawiać..,,to czym będziemy zależy od nas"

mrocznapoetka 28/04/2008 12:41:42
| http://mrocznapoetka.blogasek.pl IP: zalogowany

Właściwie to nie robię szablonów na zamówienie, ale ponieważ ostatnio nie mam żadnych pomysłów mogłabym jakiś zrobić. Zazwyczaj w takim wypadku proszę o dostarczenie mi grafiki i przedstawienie ogólnego zarysu, jak powinno to wyglądać.

P.S. Wciągająca notka i b. życiowa ^^

Pozdrawiam.
Aden 27/04/2008 20:05:46
| brak www IP: 157.25.239.69