Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
001 Rodzina
Witam.
Jest to mój pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni blog.
Miłej lektury.
***
Największą chyba tragedią, poza poważną chorobą, jest utrata naturalnego
oparcia u najbliższych w rodzinie. Niejedna osoba w starszym i młodszym
wieku wspomina chwile grozy, kiedy wydawało się, że została nagle sama. Nie
wiedziała, co ma dalej zrobić.
Chciałabym, abyśmy przez moment wrócili myślami do chwili, kiedy byliśmy dziećmi i życie wydawało nam się wielką niewiadomą. Jak wtedy
myśleliśmy o naszym przyszłym życiu, partnerze, z którym spędzimy wiele
wspólnych lat? Jakie mieliśmy marzenia?
Nadeszła wielka chwila i nareszcie stoimy na ślubnym kobiercu. Marzenia i
niepokój, co przyniesie los? A jeśli będą dzieci, jak je wychowam, czy będą
miały lepsze i łatwiejsze życie?
Jakąż szczęśliwą chwilą są narodziny potomka. Każdy dopatruje się jakichś
cech zewnętrznych odpowiadających danemu członkowi rodziny. Nos mamy, usta
taty, uśmiech cioci Jadzi, oczy świętej pamięci dziadka Feliksa. Co z niego
wyrośnie, jak będzie sobie radził w życiu? No a potem ciężka codzienna
praca: karmienie, przewijanie, kolki, kupki, kaszle, przeziębienia, rozbite
kolana, pomazane ściany, nocne czuwanie itd.
W pewnym momencie może okazać się, że nasze dziecko nie jest takie, jakie
sobie wymarzyliśmy. Pojawiają się kłopoty, przestajemy być autorytetem, brak
nam cierpliwości. Czasami stopniowo: rok po roku zostają wdrukowywane,
sprzeczne z ogólnymi zasadami postępowania, normy zachowań. Dziecko przyjmuje
je jako coś oczywistego i niezmienialnego. Ileż potem trudu i cierpliwości
trzeba włożyć, aby cokolwiek udało się zmienić. Na dziecko zaczynamy patrzeć
jak na kogoś obcego, nie przystającego do naszej rodziny, wzorców zachowań.
Zaczyna być stawiana poprzeczka wymagań, a gdy nasze oczekiwania nie są
spełnione, pojawia się kij i marchewka. Potem coraz więcej kija, a mniej
nagród.
Padają słowa, a słowa ranią, zostawiają w głowach dzieci pewien schemat:
jestem nieudacznik, nic nie umiem, nic nie potrafię, jestem fajtłapą, w
życiu nic nie osiągnę. Następuje pogodzenie z losem i przyjęcie zapatrywań
tych, co to mówią i wejście do tego schematu. Czasami pojawi się bunt, ale
zazwyczaj zostaje brutalnie stłumiony karami, fizyczną przemocą. Potem już
tylko iść po najmniejszej linii oporu, byle się nie wychylać, nie drażnić
nikogo.
A gniew i frustracja rośnie i rośnie. Wzbiera stopniowo, jak rzeka, by w
końcu przerwać tamę. Albo staje się to łagodnie, albo gwałtownie. Zacząć się
może niewinnie, czyli bez żadnych konsekwencji ze strony szkoły: uderzenie
kolegi w twarz, złośliwy figiel nauczycielowi - pojawia się satysfakcja, ulga
i o dziwo: akceptacja grupy. Akceptacja ma podłoże wynikające ze strachu i z
zazdrości. Sam tego nie zrobię, ale Jasiowi wystarczy powiedzieć i już on
zrobi taką zadymę, że aż miło popatrzeć. Wtedy, po takich sukcesach u grupy,
żaden ,,autorytet” zbudowany w domu nie jest w stanie być atrakcyjniejszy,
aniżeli ten grupy. Dziecko żyje w dwóch światach: szkolnym i domowym, choć
zaczynają się one coraz bardziej przenikać i w końcu dochodzi do
konfrontacji. Kończy się ona najczęściej biciem, awanturą, rękoczynami,
ucieczką z domu, próbami załagodzenia napięcia poprzez używki - narkotyki.
Teraz jest już równia pochyła, dziecko stacza się w dół, żadne z rodziców
nie będzie miało chwili otrzeźwienia, za wszystko obwinią dziecko, bo
przecież oni się starali, rozmawiali, ukazywali właściwy model życia,
reagowali na wszelkie próby zbaczania z drogi cnoty, a on okazał się takim
niewdzięcznikiem, oszukiwał tyle czasu. Niech sam bierze odpowiedzialność za
swoje czyny. Linia podziału zaczyna gwałtownie się rozszerzać, obie strony
zamykają się na siebie, obwiniają, zaczynają nienawidzić. Nie ma już
rodziny, nie ma żadnych więzów: jesteśmy my i on, a jego imię powinno zostać
wymazane i zapomniane.
Taka często jest polska rodzina.
Głosuj (0)
moje-wlasne-zycie 27/04/2008 18:19:02 [
Powrót]
Komentuj
Life is life... mówi się trudno i żyje się dalej, ale to czym będziemy zależy od nas, w małej części od rodziców wiem bo sama ,,nie pasuje" do własnej rodziny i znam więcej takich przypadków... z podwórka ,ze szkoły i z głupich ,psychologicznych terapii i wszyscy stoją przed wyborem: ,,Być taki jak moi rodzice czy wybrać własną drogę (być może lepszą)"Warto się zastanawiać..,,to czym będziemy zależy od nas"
mrocznapoetka 28/04/2008 12:41:42
|
http://mrocznapoetka.blogasek.pl IP: zalogowany
Właściwie to nie robię szablonów na zamówienie, ale ponieważ ostatnio nie mam żadnych pomysłów mogłabym jakiś zrobić. Zazwyczaj w takim wypadku proszę o dostarczenie mi grafiki i przedstawienie ogólnego zarysu, jak powinno to wyglądać.
P.S. Wciągająca notka i b. życiowa ^^
Pozdrawiam.
Aden 27/04/2008 20:05:46
| brak www IP: 157.25.239.69